O sobie nie będę nic mówić, jak chcecie się czegoś dowiedzieć możecie spojrzeć na mój krótki opis po prawej stronie bloga. Natomiast chciałabym się z wami przywitać i zapowiedzieć o czym będzie blog. Dzisiaj także doczekacie się prologu opowiadania.
Jessica "Jess" O'Brien ma 20 lat i mieszka na Florydzie. Jej historia zaczyna się od dnia, w którym skończyła liceum. W tym samym czasie przeżywa tragiczny wstrząs, który zmienia ją niewyobrażalnie. Czy pomimo upływu lat uda jej się ponownie stanąć na nogi i wrócić do życia? Kto jej w tym pomoże?
PROLOG
To był ostatni dzień liceum. Cała moja klasa i inni uczniowie ubrani w długie togi zasiadali na swoje miejsca i szykowali się do rozpoczęcia uroczystości rozdawania dyplomów. Nie mogłam w to uwierzyć, że za niecałą godzinę pożegnam się z tymi niesamowitymi osobami, że już za godzinę każdy z nas pójdzie inną drogą. Ciężko było mi wyobrazić sobie życie bez dotychczasowej rutyny. Tak się złożyło, że siedziałam obok mojej najlepszej przyjaciółki, Niny gdyż nasze nazwiska zaczynają się na tą samą literę – to dodawało mi choć trochę otuchy. Złapałyśmy się mocno za ręce i zaczęłyśmy wysłuchiwać dyrektora, który akurat wygłaszał swoje przemówienie. Cisza panująca wokół była hipnotyzująca. Cieszę się, że nawet największe koksy naszej szkoły doceniły poważność tego wydarzenia.
-Tak więc w dniu dzisiejszym żegnamy rok szkolny 2011/2012 a także mury naszej szkoły opuszczają niezwykle zdolni uczniowie z rocznika ’94 – wtedy nie dając skończyć dyrektorowi rozległy się brawa od wzruszonych rodziców, a po chwili dołączyli do nich uczniowie, w tym ja i Nina. Gdy ucichły Rudy, bo tak nazywamy naszego niezwykle sympatycznego i trochę zapominalskiego dyrektora (ale ostrzegam, że nie ma rudych włosów!) wrócił do swojego monologu. Wspomniał o naszych osiągnięciach i sukcesach, które o dziwno m.in. dzięki bandzie szkolnych kujonów zapisały się jako jedne z najlepszych w historii szkoły. Nie ukrywałam dumy, gdyż sama jako kapitan szkolnej drużyny koszykówki doprowadziłam naszą szkołę na wiele międzystanowych zawodów, a także 2 razy na międzynarodowe o czym także wspomniał dyrektor.
Gdy głowa naszej szkoły zakończyła swoją przemowę do głosu przeszli wszyscy nauczyciele, którzy dodawali trochę słów od siebie, gdzie większość z nich to gratulacje i podziękowania za wspólne 4 lata. Jedynie nasz facet od fizyki, który był niezłym tyranem zdobył się na szczerość, nie ukrywając, że nieraz daliśmy mu nieźle popalić. Ale i tak skończyło się to na zbytniej uprzejmości. Potem nastała długo wyczekiwana chwila – czyli rozdawanie świadectwa ukończenia szkoły. Nie martwiło mnie to ani trochę, a wręcz ekscytowało bo wiedziałam, ze uczę się dobrze, więc nie mam się czego obawiać. Za to Nina, kłębek nerwów aż drżała ze strachu. Cały czas do mnie szeptała, że nie zda, że nie da rady, chociaż ze średnią wyprzedziła mnie na pewno co najmniej o połowę. Niezły był z niej mól książkowy, ale za to ja kocham. Wtedy usłyszałam z mikrofonu:
-Jessica O’Brien, zapraszamy po odebranie dyplomu.
Wstając, uroniłam jedną łzę wzruszenia ale szybką ją wytarłam i dumnym krokiem udałam się po odebranie świadectwa. Idąc czułam wzrok zadowolonych rodziców oraz Emmy i Daniela, mojego rodzeństwa. W tym roku dostałam możliwość przemowy, więc przygotowując się do niej dość długo stanęłam przed mikrofonem. Podziękowałam serdecznie wszystkim zgromadzonym, w tym mojej niezawodnej drużynie oraz przyjaciołom i rodzinie. Gdy skończyłam wyczytali imię Niny, a pół godziny później obydwie triumfując żegnałyśmy się z każdym po kolei na dziedzińcu przed szkołą.
Wydawało się, że wszystko było idealne, pomijając okropne rozstanie. Jednak tego dnia zdarzyło się coś jeszcze, co zapadło mi w pamięć do końca życia…
Miałam trochę wątpliwości co do tego opowiadania, ale dzięki miłym pochwałom moich najbliższych przyjaciół zdobyłam się na odwagę i ot, co mam bloga a wraz z nim prolog.
Jeśli spodoba wam się początek historii Jessici zapraszam do komentowania i obserwowania bloga. Rozdział pierwszy jak najbardziej jest w planach, wszystko też zależy od waszej sympatii co do tego opowiadania.
Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)
Miałam trochę wątpliwości co do tego opowiadania, ale dzięki miłym pochwałom moich najbliższych przyjaciół zdobyłam się na odwagę i ot, co mam bloga a wraz z nim prolog.
Jeśli spodoba wam się początek historii Jessici zapraszam do komentowania i obserwowania bloga. Rozdział pierwszy jak najbardziej jest w planach, wszystko też zależy od waszej sympatii co do tego opowiadania.
Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)

Super!❤ Czekam na dalszą część historii! Jessica jest wspaniała ;)
OdpowiedzUsuńMiło mi niezmiernie, dziękuję <3
UsuńZgadzam się, że wybór Jess jest zdecydowanie trafiony :D
Świetny prolog! ❤
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnej części!
http://domixa28.blogspot.com
Jak wspomniałam, I rozdział się ukaże na pewno, ale co z dalszymi to zależy od rozwoju sytuacji :)
UsuńAle dziękuję za miłe opinie, bloga odwiedzam XD